"Alternatywna rzeczywistość zwolenników GMO" – komentarz do artykułu prof. Węglańskiego (GW)

Informacja prasowa – 2012-03-03

Gazeta Wyborcza kolejny raz otwiera szeroko łamy dla zwolenników otwarcia Polski na genetycznie modyfikowane organizmy – GMO. Greenpeace apeluje o uczciwą debatę, do której zostaną dopuszczeni naukowcy krytyczni wobec tej technologii.

W dzisiejszym wydaniu Magazynu Gazety Wyborczej ukazał się artykuł prof. Piotra Węgleńskiego pt. „Dużo pożytku z diabła zwanego GMO”. Główną tezą artykułu profesora, który nazywa Greenpeace organizacją „zajmującą czołowe miejsce wśród organizacji zajadle walczących z GMO” jest to, że  „ataki na żywność modyfikowaną to ciemnogród”.

Greenpeace chce zwrócić uwagę, że to już drugi z rzędu artykuł opublikowany przez GW (wczoraj ukazał się artykuł Krystyny Naszkowskiej pt. „GMO to nie samo zło”), w którym autorzy mijają się z prawdą i w sposób tendencyjny i wybiórczy przedstawiają argumenty za wprowadzeniem genetycznie modyfikowanych organizmów do środowiska i naszej diety. Podpierają się przy tym  „głosem nauki”, zapominając, że ten głos, to jedynie stanowisko genetyków, a kwestia GMO to istotny problem dla m.in. środowiska naturalnego, rolnictwa i rozwiązania problemu głodu na świecie.

Oto tylko kilka ewidentnych przekłamań i nieścisłości z tekstu prof. Węgleńskiego:

Wygląda na to, że prof. Węgleński żyje w alternatywnej rzeczywistości, w której takie fakty jak niedawne wprowadzenie przez rząd Chin moratorium na genetycznie modyfikowany ryż na okres minimum 5 lat, czy wcześniejsze wprowadzenie zakazu uprawy konkretnych GMO przez 7 krajów Europy, nie miały miejsca. Coraz więcej rządów i naukowców rozumie, że GMO jest ślepą uliczką.”, mówi Maciej Muskat, dyrektor polskiego Greenpeace.

Greenpeace przypomina, że prawodawstwo europejskie daje możliwość wprowadzenia zakazu uprawy GMO na terytorium kraju unijnego, w oparciu o tzw. „klauzulę bezpieczeństwa” zawartą w dyrektywie 2001/18.  Z tej opcji skorzystały już m.in. Niemcy i Francja. Rząd Donalda Tuska stoi obecnie przed wyborem –  albo dołączy do grupy tych krajów Europy, które nie chciały dopuścić do zanieczyszczenia swoich upraw GMO albo pozwoli na to, aby zanieczyszczenie upraw przez GMO zniszczyło możliwość eksportu polskiej żywności oraz źródło dochodu dla tysięcy rolników.

Są dwie możliwości wyjaśnienia dezinformacji serwowanej przez pana profesora i niektórych dziennikarzy. Pierwsza to brak znajomości badań pokazujących, że GMO może powodować negatywne skutki oraz tych, które pokazują, że GMO nie stanowi rozwiązania problemu głodu. Druga to taka, że je zna, ale nie chce aby czytelnicy i urzędnicy rządowi, do których się zwraca, wiedzieli o ich istnieniu. Tak czy inaczej, publikacja tego rodzaju demagogii przez osobę o tytule profesora jest niespotykana w innych demokratycznych krajach Europy,”  dodaje Muskat.

Greenpeace zwraca się z apelem do Gazety Wyborczej o pójście w ślady Prezydenta Bronisława Komorowskiego, który zorganizował niedawno debatę na temat GMO, zapraszając do dyskusji obie strony.

źródło: www.greenpeace.org