Polskie rolnictwo konkurencyjne tylko bez GMO

– Polski rolnik będzie konkurencyjny na rynku europejskim i światowym wówczas, kiedy będzie miał do zaoferowania  tradycyjną, ekologiczną, bezpieczną żywność, wolną od  GMO, a 3 miliardy wydawane przez przemysł paszowy na śrutę sojową i kukurydzę dla Brazylii i Argentyny będą mogły być przeznaczone na paszę dla polskiego rolnika –  uważa Danuta Pilarska, rolnik ekologiczny z Retkowa, prezes Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu.

28 i 29 czerwca Sejm debatował nad Ustawą dopuszczającą import pasz GMO na kolejne lata. Mimo, że w 2008 parlament podjął decyzję o tym, iż od 1 stycznia 2013 import pas z GMO będzie zakazany posłowie PO i PSL próbowali przeforsować, i przeforsowali jak się wydaje, uchwałę przesuwającą embargo paszowe na kolejne lata. 28 i 29 czerwca przeprowadzono w Sejmie dwa czytania.

Związek Zawodowy Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu na czele, którego stoi Danuta Pilarska uważa, że ustawa ta, której wnioskodawcą był poseł Artur Dunin z PO jest wielce szkodliwa, i to z wielu przyczyn, a przede wszystkim z przyczyn ekonomicznych. Te zostały przedstawione w stanowisku związku, które podano do publicznej wiadomości.

– Jednak sporo mojego, co najmniej zdziwienia, mówiąc dość oględnie wzbudziły słowa posła Dunina, który na zakończenie dyskusji powiedział m.in., że cyt. „Natomiast szanowni państwo,  nie oszukujmy się, jeżeli polski rolnik ma mieć możliwość korzystania z finansowania, możliwość bycia konkurencyjnym na rynkach europejskich i światowych, to szanowni państwo, nie oszukujmy. Głosujmy za przyjęciem tego projektu ustawy”
 –  mówi Pilarska. –  No więc odpowiadam. Proszę państwa. Nie oszukujmy się. Dzisiaj jesteśmy zalewani przez tani import np. wieprzowiny, z krajów które stosują różnego rodzaje preferencje eksportowe. Czy więc jeżeli będziemy nadal zanieczyszczać nasze rolnictwo poprzez import tzw. nie takich tanich pasz,   bo pasza zanieczyszczona  GMO,  nie jest taka tania pasza dzisiaj – obecnie 1 kg kosztuje 1.70 zł –  to polski rolnik na tym skorzysta? Otóż nie!. Wprost przeciwnie!. Tylko na tym stracimy. Naszym zdaniem jesteśmy o krok od tego, że niedługo przemysł paszowy zakupi gotowe pasze z Brazylii i Argentyny.  A nasze zboże, zdecydowanie lepsze, dzisiaj skupowane jest  po 0.70 zł. Czy będziemy nim palić w piecach? Bo przecież takie pomysły się już pojawiły.   Inny przykład. W naszym gospodarstwie  rodzinnym uprawiamy  m.in. ziemniaki . Zdecydowana większość z nich trafia na niemieckie stoły. I raczej nie znam w swojej najbliższej okolicy rolników, którzyby eksportowali ziemniaki do Niemiec. Gdziekolwiek eksportowali. Pytam się więc pana posła Dunina, skąd ta pewność, że pasze z GMO tak nakręcą koniunkturę, że polski rolnik nagle stanie się tak konkurencyjny, że polska wieprzowina zaleje Danię. Bo teraz jest na odwrót  – podkreśla Pilarska.

Zdaniem Pilarskiej Polska będzie konkurencyjna tylko wtedy, jeżeli tak jak Niemcy, Francja, Włochy i inne państwa w Europie powie zdecydowanie, że chcemy mieć wybór w paszach  tj. pasze  tradycyjne, ekologiczne i inne, a nie tylko pasze ze śrutą sojową i kukurydzą GMO bez wyboru. 

– To skandal, że nie potrafimy z rodzimego białka wyprodukować pasz, a rządzący pilnują  interesu korporacji, a nie pilnują  interesu polskiego rolnika – zaznacza.

Redakcja EkoNews

źródło:  EkoNews.com.pl

zobacz także: List otwarty naukowców i lekarzy w sprawie pasz GMO

Stowarzyszenie EKOLAND sprzeciwia się dalszemu stosowaniu pasz GMO

Pogwałcenie praw człowieka w Argentynie w  rezultacie  uprawy soi GMO