Co dalej z projektem rozporządzenia o nasionach?

Projekt rozporządzenia w sprawie materiału roślinnego przeznaczonego do reprodukcji, nazywany potocznie „rozporządzeniem o nasionach” przedstawiony w dniu 6 maja ub.r. przez Komisję Europejską od początku wzbudzał wielkie emocje wśród organizacji rolniczych i ekologicznych, które rozpoczęły szeroką kampanię informacyjną  na temat przewidywanych niepokojących skutków wejścia w życie proponowanych przepisów. Większość organizacji rolniczych i ekologicznych uważa, że  uniemożliwiłyby one wymianę nasion i ich reprodukcję w gospodarstwach rolnych oraz kontynuowanie zachowania odmian ważnych dla różnorodności biologicznej, a przede wszystkim uzależniłyby rolników od dużych firm nasiennych. Oznaczałoby to finansową pułapkę dla małych gospodarstw, które i tak mają problemy z utrzymaniem się i dostępem do rynku, a nie można przecież dopuścić, by drobnymi krokami, poprzez zaostrzanie przepisów doprowadzano te gospodarstwa do upadku.

W grudniu ub.r. europarlamentarzyści złożyli 1461 poprawek do projektu, a niektórzy od razu proponowali jego odrzucenie. Debata nad projektem przedłużała się, a czas wykorzystywany był na lobbing zwolenników i przeciwników nowej regulacji.  Organizacje ekologiczne i rolnicze nie przestawały działać: 20 stycznia w Brukseli odbyła się demonstracja Via Campesina,  22 stycznia konferencja Związku Demeter International „Czyje będą nasiona?”,  a  29 stycznia   konferencja „Seed diversity and food security threatened by an overly concentrate EU seed market” (Różnorodność nasion i bezpieczeństwo żywnościowe zagrożone nadmierną koncentracją na rynku nasion w UE) [1] .

Z kolei ESA (European Seed Association) –  organizacja zrzeszająca firmy nasienne popiera proponowane przez Komisję Europejską nowe przepisy, a nawet więcej – jest przeciwko wykluczeniu z zakresu rozporządzenia małych producentów, producentów odmian „starych” i ważnych dla różnorodności biologicznej oraz organizacji prowadzących sieci wymiany takich gatunków i odmian.

Paolo De Castro, przewodniczący Komisji Rolnictwa PE powiedział, że propozycja Komisji była bardzo problematyczna, m.in. z powodu próby zamiany 12 dyrektyw w jedno rozporządzenie, które nie dawałoby krajom członkowskim możliwości do przystosowania go do swoich potrzeb. Te zagadnienia były powodem zaniepokojenia koordynatorów grup politycznych w PE.[2]

Na posiedzeniu Komisji Środowiska Parlamentu Europejskiego w dniu 30 stycznia br. europosłowie odrzucili jednogłośnie projekt rozporządzenia; także Komisja Rolnictwa odrzuciła projekt na posiedzeniu w dniu 11 lutego br. 37 głosami przy zaledwie dwóch głosach przeciwnych. Dużą rolę w pracy nad projektem odegrali posłowie i posłanki: Pilar Ayuso, Sergio Paolo Francesco Silvestris, Elisabeth Köstinger, Czesław Siekierski, Jarosław Kalinowski (Grupa Europejskiej Partii Ludowej) oraz Karin Kadenbach, Iratxe García Pérez, Wojciech Olejniczak (Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim), wspierani przez Zielonych/EFA: Martina Häuslinga i José Bové, a także przez Janusza Wojciechowskiego (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy), a więc dyskusja była merytoryczna i ponad podziałami.

Wydaje się prawdopodobne, że Parlament potwierdzi głosowania w komisjach i również odrzuci projekt i  na posiedzeniu plenarnym w dniu 13 marca br., a z uwagi na wybory do Parlamentu w maju, dalsze prace przesuną się przynajmniej o kilka miesięcy. Jeśli również Rada potwierdzi stanowisko Parlamentu, to i tak projekt wróci do Komisji Europejskiej do dalszej pracy, a Komisja może zdecydować o odrzuceniu go lub pracować nad nim dalej i przekazać jesienią nowowybranemu Parlamentowi. Zdaniem organizacji rolniczych i ekologicznych, jeśli projekt rozporządzenie nie spełnia oczekiwań ani Parlamentu, ani zainteresowanych fachowców, Komisja powinna zaprezentować nowy i lepszy projekt.

Krótka historia projektu rozporządzenia pokazuje, że środowisko rolników, hobbystów i organizacji ekologicznych potrafi dostarczyć europosłom, na co dzień rzadko mających do czynienia z nasionami, rzeczowych argumentów wystarczających do podjęcia rozsądnych decyzji. Dyskusja nad regulacją spraw nasion nie zostanie jednak  szybko zakończona i walka o prawa małych producentów nasion i o zachowanie różnorodności biologicznej będzie nadal trwała.

Miejmy nadzieję, że Komisji i europosłom nie przyjdzie do głowy wracać do nietrafionych pomysłów uregulowania wszystkiego, co jeszcze jest naturalne, w tym nasion i prawa rolników do korzystania z nich.

Autor: Dorota Metera 

[1] http://www.greens-efa.eu/seed-diversity-and-food-security-threatened-by-an-overly-concentrated-eu-seed-market-11474.html

[2] http://www.europarl.europa.eu/news/en/news-room/content/20140128IPR34010/html/Seed-regulation-Calls-growing-to-reject-Commission%27s-proposal-De-Castro-says

zobacz także: Czyje będą nasiona?

Dlaczego bronimy nasion – Zielone Wiadomości