Nowy raport: GMO nie uratują świata przed głodem

Amerykańska organizacja pozarządowa Environmental Working Group na początku kwietnia opublikowała raport, który dowodzi, że zapewnienie pożywienia dla wciąż zwiększającej się liczby mieszkańców Ziemi nie wymaga stosowania genetycznych modyfikacji w uprawach.

Amerykańska organizacja pozarządowa Environmental Working Group na początku kwietnia opublikowała raport, który dowodzi, że zapewnienie pożywienia dla wciąż zwiększającej się liczby mieszkańców Ziemi nie wymaga stosowania genetycznych modyfikacji w uprawach.

Raport (do pobrania w wersji angielskojęzycznej tutaj) głosi, że inwestycje poczynione w GMO nie doprowadziły do powstania zakładanego bezpieczeństwa żywnościowego. Jego autorka stawia na bardziej tradycyjne metody, które mogą zapewnić wzrost dostaw żywności, jak również zmniejszyć wpływ czynników zewnętrznych na produkcję.

Jak zauważa Emily Cassidy, autorka dokumentu, w ciągu ostatnich 20 lat, mimo poczynionych ogromnych nakładów na biotechnologię, plony wzrosły jedynie o 20%. Tak naprawdę w ostatnich latach podstawowym sposobem na zwiększenie produktywności było, i najprawdopodobniej jeszcze długo będzie, tradycyjne krzyżowanie.

Wydaje się, że firmy nasienne inwestujące w wydajność swoich produkcji robią niewiele na rzecz bezpieczeństwa żywnościowego – przede wszystkim działają na rzecz zwiększenia podaży, w interesie firm chemicznych, największych sadowników oraz producentów etanolu z kukurydzy.

Do pozostałych wniosków płynących z raportu należą:

  •  genetycznie modyfikowana kukurydza i soja nieznacznie przyczyniły się do światowego bezpieczeństwa żywnościowego, gdyż są wykorzystywane głównie jako pasza dla zwierząt i paliwo, a nie pożywienie dla ludzi,
  •  uprawy GMO w USA nie okazały się bardziej wydajne niż uprawy niemodyfikowane genetycznie w Europie Zachodniej,
  •  ostatnie badania przeprowadzone w Afryce wykazały, że rośliny, które były krzyżowane z wykorzystaniem tradycyjnych technik w celu zwiększenia ich tolerancji na suszę, okazały się bardziej rentowne (nawet o 30%) niż genetycznie modyfikowane odmiany.

Alternatywnie, raport zaleca szereg „zdroworozsądkowych” strategii poszerzania globalnej podaży żywności, w tym: korzystanie z nawozów, eliminację biopaliw, działania przeciwdziałające marnotrawstwu żywności oraz zmniejszenie globalnej konsumpcji mięsa o połowę.

Ponadto raport wskazuje, że w narracji głoszącej, że uprawy GMO pomagają nakarmić świat, ignoruje się fakt, że głód jest głównie wynikiem ubóstwa.

Około 70% ludzi na świecie żyjących w ubóstwie to rolnicy. Aby wydobyć ich z biedy, wymaga to zapewnienia dostępu do podstawowych zasobów, takich jak ziemia, woda, nawozy i infrastruktura do prawidłowego przechowywania i transportowania plonów – a nie drogich i wymagających znacznych nakładów upraw GMO.

Na swoim blogu, Cassidy podsumowała, że biorąc pod uwagę, że stworzenie tylko jednej genetycznie modyfikowanej odmiany kosztuje nawet ponad 130 milionów dolarów, można stwierdzić, że największe firmy agrarne powinny zainwestować w skuteczne strategie, a nie w GMO, które może nie wpłynąć na wydajność upraw.

Tym, o co z całą pewnością dbają korporacje, to ich zwiększające się zyski, a nie karmienie głodnego świata.

źródło: chcewiedziec.pl, The Environmental Working Group