GMO a rolnictwo

Genetycznie modyfikowane organizmy stały się plagą współczesności. Ludzkość (chyba całkowicie nieświadomie) w imię wyższych zarobków, masowości produkcji, większego zużycia i wizualnego wrażenia postanowiła zaprzepaścić swoje zdrowie, a może nawet życie. Nie ma w tym przesady, choć mogłoby wydawać się, że przecież GMO nie jest takie złe, że ma posłużyć człowiekowi w rozwoju, w zrobieniu i osiągnięciu czegoś znacznie prościej i znacznie szybciej – ale czy naprawdę o to chodzi? Czy my – ludzie, naprawdę potrzebujemy aż takiej tragedii, żeby uznać, że teraz żyje się nam znacznie lepiej niż wtedy, kiedy zwierzęta hodowało się w sposób naturalny, a rośliny, warzywa i owoce pielęgnowało? Bynajmniej. Genetycznie modyfikowane organizmy, które zachowują się inaczej, posiadają inne cechy, czasami bardziej intensywne, nienaturalne, pozostają źródłem trucizny, którą na co dzień na każdym kroku spożywamy. Wchodząc do sklepu widzimy bowiem piękne, pękate i wyglądające jak z obrazka pomidory, a na łąkach chodzą krowy, które jeszcze „chwilę” temu dopiero co się urodziły, a dziś karmione antybiotykami i sterydami nie przypominają już w zasadzie w niczym, od wieków znanego zwierzęcia. Wraz z rozwojem GMO – upada klasyczne, naturalne i zdrowe rolnictwo. Rolnicy upadają, ponieważ nie posiadają rynku zbytu i nie mogą mierzyć się z masową, hurtową produkcją. Skutkuje to tym, że przerabiają oni swoje gospodarstwa pod produkcję GMO, dzięki czemu sami stają się propagatorami tego, przed czym powinniśmy się bronić. 

Dlaczego rolnictwo to nasze dziedzictwo?

  Odchodząc na moment od tematu GMO i całej związanej z nim otoczki, warto uświadomić sobie jakie znaczenie dla naszego kraju mają rolnicy. Otóż, to oni są głównymi dostarczycielami nie tylko zbóż, uprawy ziemi, ale również jajek, mleka, roślin, mięsa, warzyw i owoców. Lokalne hodowle cieszą się przywiązaniem klientów i naturalnością. Możemy mieć wówczas pewność, że pożywienie nie będzie może tak idealne, ani długoterminowe – ale za to smaczne i bezpieczne dla naszego zdrowia. Człowiek bardzo często odchodzi od natury zapominając , że to właśnie ona pozostaje źródłem jego życia. Dodatkowo, to właśnie ona dostarcza nam w zasadzie wszystkich niezbędnych składników odżywczych, które wykorzystujemy w codziennym funkcjonowaniu. To przykro, że lokalni rolnicy nie są w stanie utrzymać się pod naporem fali GMO i w rezultacie znikają lub ulegają modzie i sami stają się masowymi producentami organizmów modyfikowanych. 

Dzięki GMO zwierzę urośnie szybciej, będzie miało więcej siły, inne cechy genetyczne, usposobienie, inny charakter. W pewnym momencie możemy stać się wytwórcami robotów, nad którymi nie będziemy w stanie w żaden sposób zapanować. Choć na co dzień rzadko o tym myślimy i zauważamy, że jest to naprawdę gigantyczny problem. Będą mierzyć się z nim bowiem także nasze dzieci, jak i przyszłe pokolenia, które być może nawet wyginą. Najgorsze jest to, że wbrew pozorom, ludzie czekając na rychły koniec świata i spekulując o przyczynach apokalipsy – sami dla siebie stają się siłą destrukcyjną, tymi, przez których to wszystko runie.

Warto więc inwestować w środowisko naturalne, warto też wybierać produkty od lokalnych, małych dostawców, od rolników, którzy ciężko pracują na to, abyśmy dobrze i smacznie zjedli. 

Dodatkowo, nie należy zapominać o regularnej suplementacji (witaminy i minerały odgrywają tu kluczową rolę), która pozostaje szczególnie ważna w dobie wciąż spadającej odporności i wielu zagrożeń. Picie odpowiedniej ilości wody w ciągu dnia też stanowi fundament powrotu do równowagi. Nie zapominajmy o tym, że nasz organizm w niemal 70% składa się z wody i to ona jest mu do życia absolutnie niezbędna.